SN: Wybory były ważne.
Written by Zbigniew Żerański on 01/07/2025
Wybory były ważne. Skąd więc ten cały hałas?
Choć Sąd Najwyższy stwierdził ważność wyborów prezydenckich, część przegranych polityków i komentatorów wciąż próbuje siać zamęt. Dlaczego? Bo przegrali. A my wyjaśniamy, jak działa procedura, czym jest Izba Kontroli i dlaczego wybory są tak samo legalne, jak zawsze.
W poniedziałek Sąd Najwyższy potwierdził ważność wyborów prezydenckich. Przyznał, że wystąpiły pewne nieprawidłowości – jak zwykle zresztą – ale nie miały one wpływu na ostateczny rezultat, czyli na to, kto wygrał.
Tyle faktów. Cała reszta to polityczna mgła.
Czy można uznać wybory za ważne, skoro były nieprawidłowości?
Tak. I to nie pierwszy raz. Już w 1995 r. Sąd Najwyższy uznał ważność wyborów, mimo że Aleksander Kwaśniewski wprowadził wyborców w błąd co do wykształcenia. Protestów wtedy było ponad pół miliona. A mimo to sąd orzekł, że nie miały one wpływu na ogólny wynik – i słusznie.
Identyczne podejście przyjęto w kolejnych latach. Nawet jeśli głosy w jednym okręgu policzono błędnie, a inny kandydat stracił kilkanaście głosów – nie ma to znaczenia, jeśli margines zwycięstwa to kilkadziesiąt tysięcy. Prawo jest tu jasne i konsekwentne.
Czy orzekał legalny sąd, czy tzw. „neosąd”?
Formalnie i zgodnie z przepisami – orzekała właściwa izba Sądu Najwyższego: Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Jej kompetencje wynikają z ustawy o Sądzie Najwyższym i Kodeksu wyborczego. Kropka.
To, że niektórym nie podoba się skład tej izby, nie unieważnia jej orzeczeń. Jeśli ktoś chce to zmienić, musi zmienić prawo. A nie obrażać się na rzeczywistość.
Ale przecież UE i Strasburg mają wątpliwości co do izby kontroli?
Tak – mają zastrzeżenia co do procesu powoływania sędziów, głównie tych wskazanych przez KRS w nowym składzie (czyli po 2018 r.). Ale uwaga: te wątpliwości dotyczą prawa do sądu obywatela, a nie konstytucyjnej funkcji Sądu Najwyższego, jaką jest stwierdzanie ważności wyborów. To nie to samo.
Jak zauważył były prezes SN, prof. Walerian Sanetra, decyzja o ważności wyborów nie jest „wyrokiem” w klasycznym sensie. To osobna czynność, przewidziana przez konstytucję i ustawę – inny tryb, inne reguły.
Czy rządzący uznają tę izbę za sąd czy nie? Bo raz tak, raz nie.
No właśnie. To zależy, kto wygrał. Gdy trzeba było zatwierdzić ważność wyborów parlamentarnych w 2023 roku – wszystko było w porządku. Gdy trzeba było zatwierdzić wybór Adama Bodnara do Senatu – cisza. Ale jak tylko prezydentem zostaje ktoś z innej opcji – nagle izba „nie istnieje”. Hipokryzja w czystej postaci.
Czy można było przekazać sprawę innej izbie Sądu Najwyższego?
Nie. Taki postulat się pojawił, ale był absurdalny. Ani Izba Pracy, ani Izba Karna nie mają do tego podstawy prawnej. Gdyby ktoś chciał to zmienić, musiałby zmienić ustawę. A tego nie zrobiono.
Co jeśli ktoś uważa, że ta izba nie istnieje, a wybory nie są legalne?
Cóż, ma prawo do własnej opinii – ale rzeczywistość go nie poprze. Zgodnie z konstytucją i ustawami wybory są z mocy prawa uznane za ważne, dopóki SN nie orzeknie inaczej. A SN właśnie orzekł: są ważne.
Czyli prezydent jest legalny. Koniec dyskusji.
Wnioski na chłodno:
Wybory prezydenckie w Polsce są legalne i zgodne z prawem. Nawet jeśli wystąpiły drobne błędy czy nieprawidłowości, nie zmieniłyby one ostatecznego rezultatu. Izba Kontroli SN, mimo zastrzeżeń części środowiska, działa zgodnie z ustawą i konstytucją.
To nie są „sfałszowane wybory”. To po prostu wybory, których niektórzy nie wygrali – i teraz robią szum.
